czwartek, 28 grudnia 2017

Świąteczna Wymiana Figurkowa II

Witajcie, dziś porcja zdjęć przedstawiających cudo, które przyszło do mnie przed świętami w ramach Świątecznej Wymiany Figurkowej.

Na początek chciałbym bardzo podziękować Asterixowi z Valadoru, od którego dostałem świetna świąteczną dioramę z mikołajem i kostką K6. No muszę przyznać, świetnie ci to wyszło, dzielny mikołaj przetarł szlaki pomiędzy naszymi blogami:P Mam nadzieję, że K6 będzie przynosić szczęście, przetestuje niebawem, jak co odeślę z reklamacją:P Jeszcze raz dzięki, wpisuje się w świąteczne klimaty w najlepszym stylu! Zresztą zobaczcie sami!






Niezła robota:) Musisz mi powiedzieć czym robiłeś ten śnieg, jego biel wprost szlifuje źrenicę:)




środa, 20 grudnia 2017

ViP drużyny Pogromców z Karak Kadrin

Hej, podzielę się ViP-kiem drużyny Pogromców z Karak Kadrin, a raczej tego co do tej pory udało mi się dla nich dopasować z modeli Scibora. Na początek bohaterowie:


Ostatecznie trochę pomieszałem im bronie przez fakt, że część mi się połamała. Jak znajdę czas to każdy dostanie jeszcze jakiś detal, może łańcuch przy broni lub jakiś mieszek, ale ciężko będzie tu coś wrzucić żeby nie przedobrzyć. 
Na Wyklętych wybrałem modele Wild Hunters, według mnie pasują ze swoimi dynamicznymi pozami, no oprócz gościa w środku, on się już namachał:)


 Z zestawu Wild Warriors Regiment skonwertowałem pięciu Bukanierów, pistolety pozyskałem od SpellCrowa, wyszły trochę duże, ale modele od Scibora też do drobnych nie należą .




Reszta zestawu posłużyła mi do skompletowania pięciu Pogromców Trolli, którym połamane topory zastąpiłem młotami wyciętymi z ramek od modeli Scibora.



Żeby skompletować bandę,  muszę zrobić jeszcze Żyrokopter, który właśnie "się składa" ze zlepków PCV, GS-u, kilku bitsów od GW, starych części z aparatu i łuski:)


I to wszystko, pozostaje dokończyć składanie i malować, malować ... A właśnie, jak macie namiar na jakiś tutorial z malowania tatuaży to podzielcie się linkiem, przy pogromcach będzie co malować:) 

poniedziałek, 11 grudnia 2017

Dwarf Hamish

     Ostatnim modelem, który uzupełnił moją drużynę Kultu Pogromców z Karak Kadrin do gry Warheim FS jest Dwarf Hamish. Model krasnoluda spodobał mi się na tyle, że został dowódcą Kultu z Karak Kadrin. Jego pancerz pasuje do tego co dowódca pogromców może używać podczas potyczek, bo o ile większość drużyny składa się z fanatyków, którzy gardzą pancerzami, to postacie dowódcy, inżyniera i kowala mogą się trochę dozbroić. Wracając jednak do modelu, dostajemy go standardowo w 2 częściach, plus podstawka, zapakowane w blister z ulotką.


     Model jest wykonany z żywicy z niewielkimi nadlewkami, które z łatwością da się usunąć. Podstawka w zestawie ma wymiary 20mm na 20mm. Model ma dopracowane szczegóły i prezentuje się bardzo dobrze.





     Niestety, kolejny raz model nie jest w 100% dobrze odlany, końcówka broni jest krzywa, a przy próbie spinowania i delikatnego naprostowania po prostu pękła, co widać na zdjęciach. Coś nie mam szczęścia do broni w modelach od Scibora:)   


   
     I to by było na tyle. 
     Pozdrawiam.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Dwarf Wild Chieftain

      Od dłuższego czasu ( lub raczej bardzo długiego:)) zbieram modele do drużyny Kultu Pogromców z Karak Kadrin do gry Warheim FS. Przy okazji "Czarno Piątkowych" wyprzedaży skusiłem się na zakup modelu 28mm/30mm Dwarf Wild Chieftain #2 na http://sciborminiatures.com. Model pogromcy idealnie pasuje na dowódcę lub jednego z bohaterów Kultu z Karak Kadrin, zobaczymy jak ostatecznie zostanie wykorzystany. Jeśli chodzi o sam model, dostajemy go w 2 częściach, plus podstawka, wszystko zapakowane w blister z ulotką. 




Model jest wykonany z żywicy z niewielkimi nadlewkami, które z łatwością da się usunąć. Podstawka 20mm/20mm jest trochę drobniejsza od standardowych GW. Sam model jest świetnie wyrzeźbiony i wszystkie detale są wyraźnie odlane. 



     Jedyną rzeczą, która może irytować w modelach krasnali od Sciborminiatures to bronie, które są miejscami nierówne, lub maja niedociągnięcia. W niektórych figurkach są też bardzo delikatne, przez co łatwo jest je połamać. Mimo tych drobnych niedociągnięć, moim zdaniem model godny polecenia, trzyma klimat pogromców ze świata Warhammera. 





Pozdrawiam. 



środa, 15 listopada 2017

Warhammer FRPG - „Jednak to co w Górach Czarnych jest najniebezpieczniejsze dla ludzi, to oni sami.”- Bernhard Bart, kapłan Ranalda.

       Po ostatnich przygodach w Starym Świecie drużyna biorąca udział w wydarzeniach w okolicach Oldenlitz nieco zmieniła skład. Rufus Huber, na skutek swojego kalectwa fizycznego i chorób psychicznych został przez swoich przyjaciół porzucony w zaułkach Salzenmund. Szczegóły tego wydarzenia nie są jednak  na razie znane, gdyż całość bandy zapomniała wydarzenia z ostatnich dwóch lat. 
 
     Domen Prevc ,Ingwar Egonsson i Walter Neun rozpoczęli swoje przygody od ocknięcia się w Górach Czarnych, szczegóły pierwszej przygody znajdziecie na Danse Macabre. Mi zaś, po wakacyjnej przerwie (lekko przedłużonej) udało się dołączyć do sesji od drugiej przygody, prowadząc postać łotra – Bernharda Barta, który swoje życie spędził na banicji i tułaniu się po spelunach. Ostatecznie spokój ducha odnalazł jako świeżo wyświęcony kapłan Ranalda. To oczywiście specjalnie nie zmieniło jego zachowania, jako że każdy kapłan Ranalda pozostaje łotrem, jak na wyznawcę boga złodziei przystało.
     Sam Bernhard nie miał jak dotąd wiele szczęścia (jak by ktoś w Starym Świecie je miał:)). Jego przeszłość była usiana zdradami, a za swoją łatwowierność musiał zapłacić wielką cenę. Od zawsze ciągnęło go do wiedzy, pierwsze stowarzyszenie do którego przystąpił okazało się jednak przykrywką dla kultystów Nurgla. I tak cudem tylko wywiną się od spalenia na stosie razem z resztą kultystów. Wyrok zamieniono na banicję. Tak trafił w okolice Gór Czarnych, gdzie nauczył się jak radzić sobie z dziką przyrodą i jak unikać niebezpieczeństwa czyhającego w tych niedostępnych terenach dosłownie na każdym kroku. Tu też odnalazł kapłana Ranalda, który przeprowadził go przez nowicjat, i pomógł mu w awansowaniu do stopnia kapłańskiego. Z innych cech wartych wspomnienia u tej postaci jest pogarda jaką ma w sercu dla Elfów i ciężka do opanowania rozrzutność, która skutecznie czyści mu sakiewkę. 


     Swoją przygodę Bernhard Bart rozpoczął wisząc zamknięty w stalowej, przerdzewiałej klatce gdzieś na uboczu traktu w Górach Czarnych, czekając na śmierć – tu do wyboru : z głodu lub przy odrobinie pecha, mógł zostać odnaleziony przez (jakże licznych w tej części Imperium) zielonoskórych i zaznać radosnego/krótkiego życia niewolnika/ofiary. I właśnie w tym miejscu skrzyżowały się losy Bernharda, Domena Prevca i Ingwara Egonssona. Na szczęście przybysze okazali łaskę i uwolnili banitę z klatki. Oczywiście, nie do końca bezinteresownie, potrzebowali przewodnika i kogoś, kto doprowadzi ich do najbliższego fortu. Pech chciał, że to akurat tam, łotr zapracował na pozostawienie w klatce, ogrywając jednego z sierżantów w kości, całkiem legalnie (Oczywiście!). Ale, darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby, za cenę swojego życia, Bart obiecał podróżować z Domenem i Ingwarem, służąc im jako przewodnik. 


     W drodze do fortu, drużyna podczas nocnej burzy była światkiem walki pomiędzy wyverną a garstką rycerzy zakonnych, którzy zaskoczeni przez ogromnego potwora kończyli swój żywot jeden po drugim rozszarpywani lub wdeptywani w błoto. Bernhard i Ingwar nie byli w stanie opanować strachu, który wzbudzał szalejący potwór, natomiast Domen Prevc z zimną krwią rozpoczął samobójczą szarżę chwytając oburącz wielki miecz. W świetle piorunów sylwetka Domena zbliżała się szybko w stronę wyverny, która zajęta masakrowaniem ciał nie zauważyła nadciągającego  niebezpieczeństwa. I gdy kolejny piorun uderzył nieopodal małej, brzydkiej zabłoconej doliny, w której rozgrywała się ta ponura scena, przejęci strachem podróżnicy ujrzeli błysk półtoraręcznego miecza, który jak grom spadł na głowę wyverny, odrąbując ją od nienaturalnie długiej szyi. Potwór bez jednego dźwięku wyzioną ducha, bezgłowe truchło zamarło, a ciszę wypełniły jęki konających rycerzy. 
     W pobojowisku, drużyna odnalazła jednego zbrojnego, który mógł przeżyć. Postanowili więc poranionego i nieprzytomnego jak najszybciej dociągnąć do fortu na prowizorycznych noszach. Całe szczęście zmęczeni ale bez innych przygód, bohaterowie dotarli bezpiecznie do warowni. Tam dowiedzieli się iż ocalony rycerz to Kurt Helborg. Uratowanie go było na tyle dużym wyczynem, że Bernhardowi darowano karę śmierci i banicji, udało się mu też odzyskać swój ekwipunek. Wędrowcy nie mieli jednak czasu na odpoczynek i świętowanie. Dostali rozkaz udania się śladem swojego kompana Waltera Neun do miasta Zenres w księstwie Levrellian aby pomóc tamtejszemu władcy Artillemu Levrellianmu . Pozwolono im uzupełnić zapasy i następnego dnia, konno wyruszyli w podróż przełęczą Zimowe Kły. Bernhard Bart, zgodnie z tym co obiecał, prowadził kompanów unikając niebezpieczeństw Gór Czarnych. 
     Na uwagę zasługuje też dziwny sen, który Bernhard Bart miał jednej z nocy, otóż podczas nocnej warty, podszedł do ogniska lis, którego oczy lśniły na zielono i poprosił Bernharda a by poszedł za nim. Bernhard z obawą podążył za zwierzęciem, gdyż czuł że to sam Ranald ma mu coś do przekazania w ten nietypowy sposób. Ów lis, poprosił Bernharda by ten dołożył wszelkich starań by władca księstwa Levrellian - Artill Levrellian przejął władzę w tej części Gór Czarnych. Był to więc ten sam książę któremu pomóc mieli członkowie drużyny. Sen skończył się tak nagle jak się zaczął, ale Bernhard wiedział, że jako kapłan musi postarać się i spełnić prośbę swojego bóstwa.   

     Jednak to co w Górach Czarnych jest najniebezpieczniejsze dla ludzi, to oni sami. I tego Bernhard Bart nie potrafił uniknąć.
     Po kilku spokojnych dniach podróży, pilnujący obozu Ingwar Egonsson dał się podejść miejscowym rozbójnikom. Banici, którymi dowodził niejaki Johann Schmidt, zaszantażowali drużynę, by ta pomogła im w przejęciu ładunku, który miała przewozić pobliskim traktem zbrojna karawana. Dodatkowo herszt banitów okłamał podróżnych, iż karawana ma zaopatrzyć w oręż wrogie Levrellian księstwa. Tym samym przekonał Bernharda Barta do swojego planu, który pamiętając prośbę zesłaną przez Ranalda - „...dołożył wszelkich starań by władca księstwa Levrellian - Artill Levrellian przejął władzę w tej części Gór Czarnych.” -  przekonał z kolei swoich kompanów do pomocy banitą. To, jak się okaże później, był moment w którym Bernhard Bart popełnił straszny błąd, po raz kolejny dając się oszukać. 
   
     Banici ułożyli plan, w którym trzech podróżnych spotka się z karawaną na trakcie,  podając się za przewodników, których rzekomo maja oczekiwać zbrojni. Następnie, zyskując zaufanie ochroniarzy, drużyna zatruje jedzenie, tak by żołnierze nie mogli się bronić podczas gdy banici uprowadzą wozy z zaopatrzeniem. 

      Strategia, jaką przedstawił Johann Schmidt wydawała się, dobra, a na czym przede wszystkim zależało Bernhardowi, w miarę bezkrwawa. 

     Zgodnie z planem, drużyna spotkała karawanę i przyłączyła się do niej. Dzięki sprytowi Bernharda, banici dostali informację ilu zbrojnych podąża karawaną i ile specyfiku będzie potrzebne do zneutralizowania strażników. Mag banitów przygotował miksturę, a Bernhard z pomocą kompanów dodał ja do zapasów jedzenia. I tak, pod wieczór wszyscy zasiedli do wspólnego posiłku. Każdy z Tileańczyków spożył swój posiłek. Na to, co rozegrało się potem, nie był gotów nikt. Zbrojni zaczęli zwijać się z bólu w konwulsjach. Z ich ust buchała krew zmieszana z wymiocinami. 50 dzielnych żołnierzy kończyło swój żywot wijąc się w błocie, krwi i swoich ekskrementach. Na ratunek było już za późno. Banici jak stado ponurych wilków wyłonili się z ciemnego lasu i nie czekając aż ucichną jęki pożeranych od środka przez truciznę ludzi, przejęli wozy z ładunkiem... Za swój udział w tym mordzie, drużyna dostała 250 złotych koron. 

     Bóg jeden wie jak wielkie spustoszenie w psychice bohaterów wywarły te wydarzenia. Kompani ruszyli w dalszą podróż w milczeniu, starając się jakoś uporać z wyrzutami sumienia i z tym jak perfidnie zostali oszukani. 
     Bernhard Bard kolejny raz dał się oszukać, cena jaka poniósł za ten błąd jest ogromna. Jako kapłan, zawiódł Ranalda, czuje to, czuje, że żadna z modlitw nie zostanie wysłuchana dopóki nie odbędzie pokuty, a może już wcale? Czuje, że nie wykorzystał w pełni swoich umiejętności. 

     W tych ponurych okolicznościach kończy się druga przygoda, ponurych jak zbocza Gór Czarnych . . .

poniedziałek, 30 października 2017

Świąteczna Wymiana Figurek!!

Serdecznie zapraszam do udziału!! Trochę spóźniony post, ale czas jeszcze na zgłoszenie jest;-)  Poniżej wiadomość od organizatorów. 




Dobry!

Podobnie jak miało to miejsce rok temu, już dziś wraz z Maniexem przejmujemy #40 grudniową edycję Figurkowego Karnawału Blogowego i wzorem innych społeczności proponujemy wam temat, czyli…


II Świąteczną Wymianę Figurkową


Co to jest Świąteczna Wymiana Figurek

Ogólnie i w skrócie: uczestnicy wydarzenia malują figurki dla innych uczestników wymiany w określonym terminie.

Niniejszym zapraszamy szanowne państwo-draństwo do wzięcia udziału w II Świątecznej Wymianie Figurkowej. Zanim jednak zgłosicie swój udział przeczytajcie uważnie przedstawione poniżej zasady.

II Świąteczna Wymiana Figurkowa – ZASADY.

W celu zgłoszenia swojego udziału, prześlijcie poniższe dane na email: quidamcorvus (at) poczta . fm do 31 października 2017, w tytule wiadomości wpiszcie Świąteczna Wymiana Figurkowa:
  • profil na Facebook lub Google+
  • adres bloga
  • imię i nazwisko
  • adres domowy
  • numer telefonu komórkowego
Ponadto musicie spełnią przynajmniej jeden z poniższych warunków, żeby Wasze zgłoszenie mogło zostać przyjęte:
Odpiszemy z potwierdzeniem przyjęcia każdego zgłoszenia.

Odbiorcy dla wszystkich uczestników zostaną wybrani w sposób losowy do 7 listopada 2017 roku. Ka¿dy uczestnik otrzyma maila z danymi osoby, dla której będzie malować. Nie będziecie znali osoby, która maluje dla Was.

Na pomalowanie pieszej figurki w skali 25-35 mm macie półtora miesiąca. Termin wysłania figurek to poniedziałek, 19 grudnia 2017. Wyślijcie mi proszę informacje o wysyłce i odbiorze figurek (adres e-mail jak wyżej). 

Postarajcie się dotrzymać terminu. Wiemy, że życie płata różne figle. Tym niemniej, półtora miesiąca to czas w zupełności wystarczający na pomalowanie figurki. Poinformujcie mnie, jeśli będziecie mieli problemy z ukończeniem malowania w wyznaczonym czasie. Nie znikajcie z pola widzenia, znajdziemy razem jakiś sposób, żeby jakoś wyjść z takiej sytuacji.

Bardzo proszę, przemyślcie swoje zobowiązania na najbliższy okres. Czy jesteście pewni, ¿e pomalujecie figurkę w półtora miesi¹ca?

Do Was nale¿y wybór figurki, którą pomalujecie. Nikt nie spodziewa się konkursowego poziomu, ale odrobina wysiłku jest mile widziana. Celem Wymiany jest zabawa, zaskoczenie i obdarowanie znajomych malarzy i blogerów.

Lubimy element zaskoczenia w naszych Wymianach. Nie zdradźcie się dla kogo i co malujecie.

Zróbcie zdjęcie pomalowanej przez Was figurce. Otworzymy specjalny temat na Azylium, który posłuży nam za galerię figurek z Wymiany. Nie komentujcie tam proszę, to tylko galeria. Oczywiście nikt nie będzie zabraniał pokazania figurek w osobnym temacie na forum lub na swoim blogu jeśli będziecie chcieli posłuchać opinii lub po prostu pochwalić się.

Figurki muszą być wysłane jako przesyłki rejestrowane (list polecony, paczka). Przechowajcie dowód wysłania, może się przydać na wypadek zagubienia przesyłki.

W razie jakichkolwiek pytań i wątpliwości kontaktujcie się ze mną bądź skorzystajcie z tego tematu.

Dzięki za poświęcony czas. Powodzenia, jeśli zdecydujecie się dołączyć do zabawy!


Pzdr,
Maniex
i QC


Zachęcam także do POLUBIENIA gry Warheim FS na FB,
dołączenia do BLOGOSFERY oraz komentowania wpisów!
Zapraszam także na forum AZYLIUM, które skupia graczy
Mordheim i Warheim FS. 

środa, 18 października 2017

Królowie grobowców - nieumarli z Nehekhary

   
     Nieumarli z Nehekhary doczekali się końca swoich tortur i główna cześć tej bandy ujrzała światło dzienne. Wyrobiłem się z malowaniem jak zwykle "rzutem na taśmę" by zdążyć na turniej  Warheim FS - Mitterherbst i nie świecić podkładem podczas potyczki. Tym samym do skompletowania bandy pozostały mi do pomalowania modele Grobowego Skorpiona, Ushabti i Gnilca oraz muszę skombinować skądś Nieumarłych Nomadów.
     Poniżej dołączam kilka fotek, trochę się chłopaki ubrudzili krwią ale to zrozumiałe, biorąc pod uwagę jak zacięte były turniejowe potyczki. 



















 














I tak, jak na razie, prezentuje się ta moja kupa kości i bandaży.  :)